Wpisy z tagiem: Tokyo
wtorek, 15 maja 2012
2 dni/tygodnie/lata
W dwa tygodnie moje życie wywróciło się do góry nogami. Te dwa tygodnie wydają się być dwoma dniami, ale jak myślę o tym co się stało, wydają się być dwoma latami... Niemniej jednak wracam do pisana. I to jeszcze dziś. U mnie będzie noc, w Polsce 7 godzin później, więc na pewno można zajrzeć wieczorem jeszcze raz. Może więcej Indii, może kimono, może jakieś smakołykowe zdjęcia. Nie wiem, ale coś na pewno się pojawi. Zamówienia przyjmuję do 'samego południa' - polskiego czasu rzecz jasna. Poniżej kawałek Tokyo.
środa, 18 kwietnia 2012
Darmowe bilety odleciały
Niestety wbrew temu co zapowiedziało Ministerstwo Turystyki pod koniec 2011 roku darmowych biletów do Japonii nie będzie. Ta wiadomość zasmuciła tysiące ludzi na całym globie i odbiła się zdecydowanie mniejszym echem niż poprzednia, radosna, o nie bagatela liczbie 10 000 bohaterów, którzy owy bilet mogą dostać. Decyzja jest bardzo zrozumiała, bo ciężko, żeby rząd wykładał kasę na turystów (i to w takiej liczbie), kiedy rejony potrzęsieniowe są ciągle w opłakanym stanie. Jak słusznie zauważono możliwe, że pieniądze z donacji należałoby również włączyć w tę akcję, a nie sądzę, aby jakiekolwiek państwo było z tego tytułu zadowolone. Żal serce ściska, że podali takie informacje nie myśląc zbytnio, przed uchwaleniem nowego budżetu. Nie chcę mówić, że ktoś mógł zrobić to celowo, aby poruszyć jakoś sektor turystyczny, ale wiele nasuwa się przemyśleń. Nie zmienia to faktu, że do Japonii ciągle można przyjechać i nawet czasem można tanio. na pewno osoby, które bardzo chcą znajdą swoją drogę. A na osłodę kilka zdjęć z wiosennego Tokyo.
wtorek, 21 lutego 2012
Freeterzy w Tokyo
Jak w każdym społeczeństwie, japońskie też ma swoje problemy. Podesłany w komentarzach mojego blogu dokument jest naprawdę ciekawy i polecam obejrzenie. Pewne problemy nie dotyczą tylko Japonii, jak zapominanie o dziedzictwie kulturowym i wyzysk pracownika. Porusza problem, który chodził mi po głowie już od dłuższego czasu, ale nie wiedziałam jak to ująć w słowa. Poza tym co ja mogę powiedzieć. Jestem tu gaijinem, nie mieszkam od zawsze i naprawdę ciężko jest ocenić taki system w biegu. Czuję, że nie do końca mam prawo krytykować. Ale od początku przeraził mnie ogrom pracy młodego pokolenia. Córka mojej bliskiej znajomej nie opuściła ani jednego dnia w szkole średniej (3 lata). Ani jednego dnia! Nawet jak była chora to szła do szkoły, w sumie to chyba non stop się uczyła, ale nie udało się jej dostać na studia, bo konkurencja. W tym roku podjęła egzaminy jeszcze raz i udało się. Ale co by się stało jakby była takim przeciętym uczniem, który opuszcza zajęcia i mało się uczy? Już chyba pisałam jak wygląda szukanie pracy (rok przez ukończeniem szkoły). Nie lubię wpadać w system, dlatego w tym państwie jest czasem ciężko. Niedopasowanie się do systemu może oznaczać brak akceptacji społecznej. Można się oczywiście ze wszystkim nie zgodzić i mnie przechrzcić, ale właśnie postrzegam tak po części Tokyo, które poza technologią, ściągnęło mnie wspaniałą kulturą i wspaniałymi ludźmi, których przyszło mi poznać. Cały czas powtarzam, że nie wiem gdzie chcę mieszkać.Uważam też, praca całe życie w jednej firmie nie jest niczym złym. Większość ludzi naprawdę potrzebuje takiej stabilizacji, żeby spokojnie funkcjonować i nie podoba mi się pewna wypowiedź młodego Japończyka, który twierdzi, że przestrzeganie zasad to głupota. To jest zdecydowanie temat rzeka. To jest jego opinia, każdy może mieć inną. Całe to zamieszanie w mojej głowie bardzo mnie w pewnym sensie z tą grupą utożsamia, choć chciałabym mieć spokojny etat, ale bez szalonej pracy. A jeśli będę uwielbiała to co robię? To czemu mam nie pracować całe życie w jednym zawodzie? W niedzielę odwiedziłam moją japońską rodzinę i oglądaliśmy jakiś program w telewizji o tym, które państwo na świecie jest najsympatyczniejsze. Wybrano Japonię, Chiny, Amerykę i Sudan do oceny. Jakiś mało sprytny Japończyk szedł z pomarańczami i je 20 razy upuszczał. Na przykład w Chinach pomogła mu je zebrać tylko jedna kobieta na te 20 przypadków. E Japonii wybrano Kyoto i za każdym razem ludzie 'rzucali' się do pomocy. Wymcknął mi się komentarz, coby zrobili to samo w tokijskim metrze, a ciekawa jestem ile ludzi by się chociażby popatrzyło. Moja rodzina dodała swój komentarz: 'Tylko w Japonii możliwy jest tak głupi program'. Jaki czas temu na blogu Życie po kolumbijsku Monika świetnie zdeklarowała własne przekonania na temat kredytów na mieszkania, stałej pracy i pędu do rodzenia dzieci. Podpisuję się pod tym obydwiema rękami, bo to jak słowa wyciągnięte z mojej głowy. Mimo wszystko na razie dobrze mi się tu mieszka i Japonia jak dla mnie zbiera więcej plusów niż minusów. Jestem otoczona wspaniałymi ludźmi, a społeczeństwo mam niebagatelny wpływ. Osobiście nie mam na co narzekać, poza brakiem tych najbliższych dookoła mnie. Zachęcam do obejrzenia.
poniedziałek, 13 lutego 2012
czwartek, 26 stycznia 2012
Tokyo...
Mimo ogromu ludzi tłoczących się wszędzie i o każdej porze są chwile, kiedy można poczuć się totalnie wyobcowanym i przygniecionym przez betonowe konstrukcje. Pędząc autostradą, oddzieloną dźwiękowymi ekranami, przez zabudowę tej metropolii przypomina mi się często moment z Matrix'a, kiedy Neo wylądował w mieście maszyn, a tam ani żywej duszy wokół niego. Gdy się z niej zjeżdża w głąb pojawiają się tłumy. Sklepy, restauracje, biura, miejsce recyclingu papieru... A gdy się ściemnia, gra świat nigdy nie śpiącego miasta, którą naprawdę ciężko uchwycić w biegu, może zachwycić. Trzeba tylko o niej pomyśleć i podnieść nieco głowę znad chodnika. A jak już się głowę podniesie, można nawet znaleźć trochę miłości. Tak po prostu, na ulicy.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Wycieczka po Tokio
UPDATE: Podaję linki do filmików, które niestety chcą się otworzyć. Dziś sponsorowana wycieczka po Tokio i choć ich jazda jest nieco szalona i pewnie Japończycy pukali się w głowę w trakcie nagrywania tego filmu, to watro go obejrzeć. Daje ciekawy obraz kawałka miasta (Shibuya zwłaszcza) nocą. A ten z kolei naprawdę świetnie oddaje to, jak bardzo jest się mrówką w tej metropolii i jak bardzo można czuć się samotnym dokładając do tego równania jeszcze nieśmiałość Japończyków. Alone in Tokyo HD from Philip Bloom on Vimeo.
Jednak muzyka mówi poza językiem.
wtorek, 27 września 2011
sobota, 17 kwietnia 2010
Śnieg w Tokio? Co za bezczelność
Myślałam, że obudziłam się dziś przed budzikiem, ale co się okazało za chwilę, 5 minut po nim. Jak to możliwe???? (moja pierwsza myśl) A no tak to, że alarm nie działa na trybie cichym. Odsłoniłam zasłonki i... W końcu!! Słońce. Pewnie nie jest super ciepło, ale micha sama się cieszy jak widzę promyki. Postanowiłam przejść się więc na stację, po drodze pożyczając rower Antoine'owi. Wtedy zobaczyłam ten przerażający widok. Śnieg w koszyku mojego roweru. Co za bezczelność ze strony pogody przywlekać tutaj śnieg, kiedy powinno być ciepło i przytulnie. Przy odrobinie wytężenia można było go zobaczyć jeszcze w kilku miejscach, gdzie słońce miało okazji poświecić. Jestem w lab. Zabieram się za sprawozdanie. Matane! (do zobaczenia)
czwartek, 15 kwietnia 2010
Soshigaya - nowy album
Dziś zamieszczam kolejny mały album w ramach przerwy na soczek :) Soshigaya - moja okolica
środa, 14 kwietnia 2010
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jak świat długi i szeroki
Okiem obiektywu
Różności
Więcej o Japonii
|