Wpisy z tagiem: Shinjuku

wtorek, 25 maja 2010
Co powiesz na sake?

To usłyszałam wczoraj w pociągu w drodze do domu po odebraniu telefonu. Szybka analiza sytuacji, było już późno, więc czemu nie, bary i tak są zamykane zazwyczaj tak, aby ludzie mogli zdążyć na ostatni pociąg do domu. Minęłam więc Seijogakuen-mae o pojechałam do Shinjuku. Antoine już miał miejscówkę przy barze. Pożartowaliśmy sobie z barmanami, z Japonką która siedziała obok. Jeden z barmanów ku mojemu zdziwieniu zaczął wymieniać nazwiska polskich piłkarzy, gdy dowiedział się, że jestem z Polski. Pojawił się nieśmiertelny Boniek, Lato i trzy inne, ale nie mogłam zrozumieć o kogo chodzi. A my nawet nie jedziemy na Mundial. Wstydźcie się chłopaki. Trzeba się ruszać i trenować. Ot sekret zwycięstwa. Wypiłam dwie ciepłe sake, umeshu i pół piwa. Piwa, bo Antoine był kolejną osobą w moim życiu która nie dała się przekonać, że nie lubię piwa. Muszę przyznać że miało lżejszy smak niż wszystkie polskie, słowackie, czeskie, kanadyjskie, czy szwedzkie, które przyszło mi w życiu próbować. Ale ciągle to piwo, ciągle ma ten sam chmielowy smak. Dostałam okrzyki radości i podziwu na widok szybko znikającej sake.

W końcu spałam w nocy snem kamiennym i nawet lodówka nie była w stanie tego przerwać.

wtorek, 20 kwietnia 2010
Karaoke i powrót do rzeczywistości

W niedzielę pojechaliśmy naszą szczęśliwą rodziną (bez Antoine'a bo wypadła mu Yokohama) na karaoke do Shinjuku. Przyłączyła się do nas Donika (Bułgaria) i dwóch kolegów Nicolasa z Francji. Karaoke jest jak wyjście do kina dla Japończyków. Zaczęliśmy o 14 i śpiewaliśmy przez 3 godziny. Nie udało nam się jednak zaśpiewać wszystkiego co byśmy chcieli, więc trzeba będzie powtórzyć wypad. No i przede wszystkim 5-go członka rodziny przywlec. Dzień zakończył się obiadem w kuchni najbliżej Brishti. Ostatnio wspólne obiadki robimy w kuchni Nicolasa, więc tubylcy przyzwyczlili się, że nie mieszkamy na tym piętrze tylko gotujemy. Zresztą nie wiem nawet skąd ta myśl, tutaj jest podział na piętra damskie i męskie. Doszliśmy do wniosku, że za rok, czy dwa, jak nie będziemy mogli już mieszkać w Soshigaya wynajmiemy razem mieszkanie. Wtedy sami będziemy mogli nagrać 'Przyjaciół' :P Nie wiem gdzie znajdziemy tak duże lokum za normalną cenę, ale jeszcze mamy chwilę czasu.

A teraz powrót do rzeczywistości. Myślałam, że panowie sprawdzający legitymacje już zniknęli, ale zostali tylko zakamuflowani w tłumie, tak że nie było ich widać. Czasem mam ochotę zrobić zdjęcie tego co dzieje się rano w drodze na uczelnię, ale nie wiem czy się odważę na chwilę zostać turystką.

Kilka zdjęć z karaoke. Dam znać jak będzie reszta :)

02:39, 0meredith
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 kwietnia 2010
Tokyo - pierwsze oblicze

Udało się! Pierwszy album z kilkoma zdjęciami. Zapraszam:

Tokyo - pierwsze oblicze

Japan
Poland