Wpisy z tagiem: śnieg
czwartek, 24 lutego 2011
Lodowe kulki
Kawałek historii. Lodowe znalezisko dzień po mroźnej i paraliżującej zimy, która trwała całe dwa dni.
wtorek, 15 lutego 2011
Bałwany na japońskiej ziemi vs inżynierowie
Jedni skończyli, inni zjadają paznokcie. Obron ciąg dalszy. Po magistrach (można przeczytać w starszym poście) czas na inżynierów. A w zasadzie studentów czwartego roku, bo pojęcie inżyniera raczej tu nie funkcjonuje. Więc mamy powtórkę z rozrywki, tylko nie cztery, a dziewięć osób tym razem i zaledwie 10 minut na każdego delikwenta. Atak nastąpi w piątek, toteż już od wczoraj robimy im czystkę w głowach i w prezentacjach. Na ostatniego zawodnika umieszczającego całkowicie niewidoczne kolory (np. żółte, cienkie linie wykresu na białym tle) po prostu zabrakło mi sił. Wyciągnęłam go na drugi koniec sali i kazałam przeczytać to, co napisał tym czerwonym kolorem na jakimś tam tle. 'Nie widzę' - stwierdził. A ja na to 'Dziękuję. Nie mam więcej komentarzy'. Cała sala wybuchnęła śmiechem, ale na ich oczach malował się obraz wilogodzinnych poprawek własnych nieprzemyślanych decyzji. Siedzieliśmy od 17:00 do 23:00 z pół godzinną przerwą na obiad, który przyjechał na zamówienie. Gdy tylko skończyliśmy, wszyscy jak jeden mąż wylegliśmy do swoich domów, każdy w swoją stronę, z wyjątkiem trzech osób. Jak zobaczyłam śniegu po kostki poczułam dziecięcy przebłysk w głowie i niepohamowaną radość. Schyliłam się ubrana w elegancki płaszczyk, z torebką zawieszoną na przedramieniu i eleganckich rękawiczkach, nikt nie spodziewał się tego, co miało nastąpić. Zrobiłam szybko niepozorną kulkę i rzuciłam w Shimadę. I nagle w moje oczy wkradł się obłęd, w serce ciepło, a w usta radość. Kolejna kulka poleciała na Motokiego, który starał bronić się parasolką. I dalej poszło już samo, zaczęliśmy się wszyscy rzucać stojąc w trójkącie i biegając w kółko i ciesząc się jak sześciolatki. W drzwiach pojawił się Asahara i Aoki, więc cała nasza artyleria bez zastanowienia poleciała w ich stronę. Potem zapoczątkowałam lepienie bałwana. Kule były naprawdę ciężkie, bo śnieg nadzwyczaj mokry (było jakieś +5 stopi!) a ja odganiałam się od okrzyków zachwytu. Biedni, jak oni spędzili dzieciństwo bez śniegu. Jak tylko lepienie dobiegło końca ten sam obłęd wdarł się w moje oczy i moim celem padł Aoki, bo stał najbliżej. Dzikie rzucanie i hasło: Japonia przeciw Polsce! 'Zaraz' krzyczałam 'to nie tak, jestem sama'. Kiedy wszyscy popadali jak muchy, ja skakałam niczym dziki zając dookoła i kręcąc się w kółko, ciesząc się padającymi płatkami. Nikt nie może pojąć skąd mój brak poczucia zimna i hiperaktywność. Otworzyłam drzwi mieszkania, rzuciłam torebkę, wzięłam aparat i poszłam zrobić kilka zdjęć na szybko. Mało z tego wyszło, bo ciągle sypał śnieg. Efekty poniżej.
Zaskoczony zimą kinkan, bijący złotem pośród nocy.
Brama mojej uczelni wygląda tak złowieszczo tylko śnieżną nocą.
sobota, 12 lutego 2011
Japonia pod pierzynką
Zaczęło się wczoraj i ma nieprzestawać do jutra. Takie są prognozy. Zasypało nas tutaj trochę... choć wcale dużo śniegu nie ma. Ale jest mokry, bo temp nie spada poniżej 0. Chciałam uwiecznić storzoną na naszym kampusie śnieżną sztukę, ale nie trzetrwała nocy. Oczywiście domyślacie się kto był prowodyrem. Powiem tylko, że jedna osoba jest od śniegu uzależniona i zapoczątkowała całe zajście, druga nigdy w życiu nie widziała go tyle, a trzecia nie mogła uwierzyć co się dzieje stojąc z parasolką. A tak wyglądały początki
sobota, 17 kwietnia 2010
Śnieg w Tokio? Co za bezczelność
Myślałam, że obudziłam się dziś przed budzikiem, ale co się okazało za chwilę, 5 minut po nim. Jak to możliwe???? (moja pierwsza myśl) A no tak to, że alarm nie działa na trybie cichym. Odsłoniłam zasłonki i... W końcu!! Słońce. Pewnie nie jest super ciepło, ale micha sama się cieszy jak widzę promyki. Postanowiłam przejść się więc na stację, po drodze pożyczając rower Antoine'owi. Wtedy zobaczyłam ten przerażający widok. Śnieg w koszyku mojego roweru. Co za bezczelność ze strony pogody przywlekać tutaj śnieg, kiedy powinno być ciepło i przytulnie. Przy odrobinie wytężenia można było go zobaczyć jeszcze w kilku miejscach, gdzie słońce miało okazji poświecić. Jestem w lab. Zabieram się za sprawozdanie. Matane! (do zobaczenia) |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jak świat długi i szeroki
Okiem obiektywu
Różności
Więcej o Japonii
|