Wpisy z tagiem: Beppu

piątek, 10 grudnia 2010
Show me Japan 4 - Beppu (cz. 2)

Miała być jutro, ale że jest weekend i Show Me Japan ruszyło wrzucam już teraz. Druga cześć Beppu, bardzo obrazowo.

 

Zakopani po uszy w Beppu cz.1

Rano.. dzieją się dziwne rzeczy. Japonio, nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać. Już to pisałam, ale zdanie to jest jak najbardziej na czasie.

Z racji tego, że miałam mieć sprawdzenie pokoju przed wyprowadzeniem się o 9:30 cały rytuał śniadaniowo-prysznicowy został przesunięty w czasie i tak znalazłam się w kuchni o 9:00 rano pochłaniając ryż (zazwyczaj ma to miejsce 2 godziny wcześniej). Pojawił się Pan bez głosu, który sprząta naszą kuchnię. Bez głosu? Bo zawsze jak go widzę (częściej jednak jak wychodzę) mówię 'Ohayou gozaimasu' a pan milczy i patrzy się na mnie jak na zieloną masę, która niepostrzeżenie spadła z nieba. Dziś nastąpił przełom w naszej znajomości, bo skoro jem ryż na śniadanie to muszę być zbudowana z krwi i kości i może nawet z podobnych wnętrzności. Padło podstawowe pytanie, czy umiem jeść pałeczkami. Doprawdy nie wiedziałam co odpowiedzieć, z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Pan bez głodu przemówił. Po drugie, właśnie nimi jadłam. Przełknęłam więc i wykrztusiłam: tak. A może lubię nato, ale tu stanowczo zaprotestowałam przeciwko wciąganiu fermentującej się fasolki z żółtkiem o dość mocno przypominającym trampki zapachu. I tak małymi kroczkami doszliśmy, że jestem z Polski.
- Ach Polska. Mój ulubiony polski reżyser to Wajda. Jest bardzo znany. I ten aktor. Tak, Zeborowuski...
- Żebrowski?
- Tak, tak. Świetnie zagrał w '...'.
Nie wiem gdzie, bo tu dało się słyszeć zagłuszający wszystko dźwięk żuchwy uderzającej o zlew nad którym stałam, a wszystkie zęby świeciły blaskiem odbitym. Że co?! Musiałam się pochwalić, że też znam coś z japońskiego filmu. Następnie padły pytania o studia i kiedy nie mogłam zrozumieć jednego stwierdzenia, Pan bez głosu zdjął rękawiczki i zaczął sięgać do swojej saszetki. Jakby wyjął z niej słownik elektroniczny to bym chyba uznała jego samego za zieloną masę z przestrzeni, ale na szczęście był to tylko telefon (może nie każdy wie, ale japońskie telefony są wyposażone w słownik z angielskiego na ichne i w drugą stronę). Kto w Japonii interesuje się polskim kinem. Niemniej jednak, Panie Michale, gratulacje.

Takie rzeczy dzieją się rano. Że nie będę już się rozwodzić nad tym, jak błękitne jest niebo, a temperatura dobiła 20 stopni, bo naprawdę mały pikuś.

Jednak miałam pisać o tym, dlaczego uciekłam od pisania przez 2 tygodnie. W tym czasie odwiedziłam Kyushu, japońską wyspę na południu. Głównym powodem była konferencja w Fukuoce, a główniejszym gorące źródła w Beppu, które jest na północnym-wschodzie wyspy. Jak mogę opisać błogość relaksu, chyba się nie da. Zostaliśmy zakopani w gorącym piasku po same uszy, a po 15 minutach totalnego odlotu każdy poszedł do swojej części z gorącą wodą. Przez następne 30 minut można było zobaczyć mnie w wersji zdecydowanie zwolnionej, niemówiącej, nawet nie wołającej o jedzenie, z gigantycznym uśmiechem i podkrążonymi oczami, jak po zażyciu psychotropów. Co nie oznacza, że ja się nie uśmiecham, tyle tylko, że ten uśmiech był wręcz nienormalny. A Kyushu, jest zniewalające. Jechaliśmy samochodem z Fukuoki do Beppu przez około 2 godziny podziwiając wyrastające znikąd wzgórza. W okolicy Beppu znajdują się tak zwane piekła, gdzie temperatura wypływającej wody jest bliska 100 stopni, więc nie da się no nich wejść, ale dzięki naturalnym minerałom tworzą niebotyczną scenerię.

W Fukuoce nie ma aż tylu obcokrajowców ile spaceruje, pracuje i żyje w Tokyo, toteż biegnąc na konferencję byłam atrakcją turystyczną. Przynajmniej tak twierdzą znajomi, którzy obserwowali mijający nas tłum. Ubrana jak pracownik firmy, ale przecież gaijin. Ten obrazek miał się nijak do realiów. Poznałam też dwójkę świetnych Polaków, zaciągając ze sobą Motokiego. Nigdy, odkąd go poznałam, nie widziałam go tak uradowanego i powtarzającego w kółko 'Tanoshi'.

Mój powrót też należał do ciekawych. Samolot spóźnił się w wylotem o 2 godziny, z przylotem o pół godziny (w stosunku do nowego czasu), ostatni pociąg, którym wracałam z lotniska zatrzymał się na jednej stacji na 30 minut i tym sposobem zamiast w domu noc spędziłam w Tokyo.

 

Japan
Poland