Wpisy z tagiem: dom
wtorek, 26 października 2010
Postępy budowlane cz.10
Część 10-ta i ostatnia opowieści o domku. Gdy pierwszy raz zobaczyłam przygotowany grunt nie miałam żadnych oczekiwań i oto jest. Biały domek, o którego istnienu pod koniec maja jeszcze nikt nie wiedział. Przeistaczenie się jest tutaj. A nowy wygląd poniżej:
Jeszcze pewnie muszą go podrasować od środka, ale jak większość nowszych zabudowań wypełnia szczelnie przeznaczoną dla siebie przestrzeń, z niewielkim miejscem między przyszłym płotem.
poniedziałek, 18 października 2010
Budują, burzą, budują...
Nie wiem czy to jest sezon na budowie, czy ze względu na ilość osób dookoła tak to wygląda w Japonii. Na każdym prawie kroku prace budowlane. Dziś rano nastąpiła nieuroczysta odsłona domku, które budowę śledzimy od jakiegoś czasu (zdjęcia jutro). Nie jest to betonowa, nowoczesna architektura (dzięki Bogu). Nieopodal parkingu rowerowego szczelnie zasłonięto kolejną konstrukcję, która jest w trakcie wyburzania, co tam powstanie dane zobaczyć mi nie będzie, bo w oddali widzę tylko pierwsze piętro. Na skrzyżowaniu niedaleko mojej uczelni powstał domek rodzinny w 3 miesiące. Od zera do bohatera. A zaraz za bramą główną mojej Aogaku zabrali budkę z jedzeniem. Tak, zabrali. Jednego dnia była i sprzedawała obenta, a drugiego już jej nie było. Ale w przyrodzie nic nie ginie i fundamenty już stanęły, i ścianki prowizoryczne (jak na razie) też rosną. A co do moich postępów w robaczkach, czy krzaczkach (jak kto woli) to udaje mi się wyłaniać z tekstu japońskie odpowiedniki termodynamiki, procesu adiabatycznego, czy mechaniki płynów :) Czasem problem sprawia czytanie, ale przynajmniej rozpoznaję znaczenie, co dużo zmienia. Do grudnia niewiele czasu, a chcą mnie wrobić w prezentację po japońsku na sympozjum w Fukuoce. Wcale się przed tym nie bronię tylko powtarzam wszystkie słowa w nieskończoność i zalewam pytaniami ludzi w laboratorium. Wśród chaosu moich notatek mam już nawet swój ulubiony znaczek (mam nadzieję, że nie wyświetla się on w postaci kwadracika): (czyt. netsu) 熱 Czyż nie jest śliczny.
sobota, 14 sierpnia 2010
Postępy budowlane cz.9
Jak każda konstrukcja i ta została odcięta od świata. Kolejny odcinek pewnie po długim czasie, gdy rzeczywisty postęp będzie można zobaczyć, bo wątpię, żeby ktoś pozwolił mi wejść do środka. To co działo się wcześniej można zobaczyć tutaj.
piątek, 06 sierpnia 2010
sobota, 17 lipca 2010
poniedziałek, 12 lipca 2010
czwartek, 01 lipca 2010
Postępy budowlane cz.5
Długo nie piasałam, ale wieczrkiem pojawi się kolejny sensowny wpis :) Tymaczem borem lasem zamieszczam kolejne zdjęcie z serii budowlanej. Poprzedni etap można podejrzeć tutaj.
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Postępy budowlane cz.4
Beton wylany, szlaki wyznaczone, czekam co będzie się działo dalej. Całość wygląda dość interesująco i zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno powstanie tu dom. Ze względu na lokalizację nic innego nie przychodzi mi do głowy. W dalszym ciągu nie udało mi się zobaczyć żadnego pracownika mimo, że wyszłam dziś dość późno, bo o 9. Hmm. Jak się nad tym bardziej zastanowić to może dobrze, że nikt mnie nie widzi natrętnego gaijina pstrykającego zdjęcia co kilka dni niczym szpieg. Zanim zdjęcia chciałam się jeszcze pochwalić, że ugięła się dla mnie machina biurokracji. Zostałam mile zaskoczona, nawet nie prosząc o żadne udogodnieniac. Pan w biurze studenckim sam spytał się czy chciałabym podpisać się tu i tam, a pewne procedury będzie można przyspieszyć. Piękny dzień. Dodatkowo rano termometr też chyba był rozradowany i wskazywał 31 st. w Fuchinobe. To już chyba ostatnie dni mojej dżinsowej beztroski, bardzo niedługo będzie trzeba przestawić się na jakieś... nie wiem... szorty?! Coś lżejszego w każdym razie, bo obawiam się samozapłonu na nogawkach.
piątek, 25 czerwca 2010
Postępy budowlane cz.3
Kolejny odcinek prac budowlanych. Co ciekawe codziennie widzę postępy tej małej budowy, zawsze się coś zmienia i widać, że ktoś pracował, ale nigdy nie widziałam ani jednego człowieka. Jedyny raz tylko sławnego pana z koparki i tyle. Nie ważne czy mijam plac budowy o 7, 8 czy 9 rano, jeszcze ani razu nie widziałam pracującej osoby. Ale przecież o to chodzi o postęp, a postęp jest. Jest to zdecydowanie lepszy widok niż siedzący goście na budowie od brzasku do zmierzchu, a człowiek się zastanawia co tak naprawdę zostało zrobione. Poprzedni etap można ocenić tutaj.
czwartek, 17 czerwca 2010
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jak świat długi i szeroki
Okiem obiektywu
Różności
Więcej o Japonii
|