Menu

Edith na tropie

Japonia - codzienne życie za wielkim kontynentem

Pokaz delfinów po japońsku

0meredith

Nie lubię zoo i nie zawsze dobrze się bawię na pokazach delfinów. Zawsze mam wrażenie, że te zwierzęta są uwięzione, albo nawet nie wiedzą, że jest inne życie. Wiem też, że ostatnie gatunki mogą wyginąć, ale może warto pozwolić im umrzeć w rezerwacie, a nie za kratkami. Zoo unikam raczej szerokim łukiem, ale nie zawsze mam wybór. Tak trafiłam do oceanarium w Kagoshimie, poza moim wyborem. Oceanarium całkiem w dechę, bo niektóre żyjątka jak mureny, które bardzo pobiłam z encyklopedii jeszcze mieszkając w domu rodzinnym, nie potrzebują wielkiej przestrzeni. Pewnie nawet nie zdają sobie z wielu rzeczy sprawy. Na pokaz delfinów bym nie poszła, ale są chwile w życiu, że nie chcę, ale muszę. Wyłączając to, że do końca dnia myślałam o tym, że żyją w akwarium to pokaz taki jak ten może się zdarzyć tylko w Japonii. Między skokami pojawiały się pytania na tablicy: Czy delfin to ryba? Jak rodzi się delfin? Ogonkiem czy główką najpierw? Czy delfin ma gładką skórą jak się rodzi? itp. I jakby ktoś szukał odpowiedzi, to rodzi się ogonkiem i ma wąsy, które potem zanikają. Pokazano nawet publice, która można śmiało podzielić na rodziców i dzieciaki z przedszkola i podstawówki, jak wygląda usg brzucha przyszłej delfinowej mamusi oraz jak się takie usg robi O.O

A tu bardzo fajna symbioza małej rybki z dużą.

© Edith na tropie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci